– Cel naszej pracy jest taki, by na koniec dać użyteczne narzędzie leśnikom. Udało się to z lotniczym skanowaniem laserowym (ALS). W nowej Instrukcji Urządzania Lasu, którą wdrożyła Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych – jest to jeszcze efekt mojej pracy w zespole z Instytutu Badawczym Leśnictwa – udało się wdrożyć nową metodę, która dopuszcza używanie danych ALS do szacowania ośmiu cech poszczególnych drzewostanów. Nadal potrzebujemy mierzyć drzewa na powierzchni próbnej, by algorytmy, które wykorzystujemy, mogły się dostosowywać do terenu, który badamy.
– Możemy zbierać i uzyskiwać informacje na poziomie pojedynczego drzewa. To zupełnie inny poziom mówienia o tym, co będzie działo się z lasem. (…) Mam kolegów na przykład w Belgii – Kim Calders używa technologii naziemnego skanowania laserowego do badań ekologicznych, właśnie pojedynczych drzew. Wybrał sobie drzewa w Afryce i Australii, mające np. 80 metrów wysokości i koronę o powierzchni jednego hektara. Takie drzewo to ekosystem sam w sobie. Naukowcy skanowali pojedyncze drzewa, tworząc ich modele – to niezwykłe osiągnięcie także logistyczne. Dziś Kim może pokazać kształt całego drzewa, na którym żyją dziesiątki innych organizmów. Trudno dziś powiedzieć, gdzie zawędrujemy.
– W leśnictwie zachłysnęliśmy się sztuczną inteligencją, a potem zreflektowaliśmy się, że nie mamy danych, żeby tę sztuczną inteligencję uczyć. (…) Trwają prace nad tym, żeby oznaczyć dane, które posiadamy, i stworzyć jeden zbiór danych dla chociaż kilkunastu gatunków drzew. Najtrudniejsze jest to, że kilkanaście lat po pozyskaniu danych pojawia się nowa technologia. (…) Potrzebna jest standaryzacja danych. Nie chodzi o to, by metody były bardzo wyrafinowane, ale by osiągnąć kompromis. Trzeba zgromadzić wystarczające informacje w wystarczającej jakości, by móc z nich korzystać przez długi czas.
Polecamy rozmowę Karola Jałochowskiego (Projekt Pulsar) z prof. Krzysztofem Stereńczakiem, liderem zespołu badawczego „Leśnictwo precyzyjne” w IDEAS NCBR.



